HFM

artykulylista3

 

MBL Noble N51

058 065 Hifi 09 2018 001
Wprawdzie nie wszystko złoto, co się świeci, ale jeśli coś się świeci na złoto z dodatkiem czarnego akrylu, to może być tylko MBL. Wcielenie luksusu, niemiecka „Spitzenklasse” i obietnica brzmienia równie ekskluzywnego, jak samo opakowanie.

Skoro o luksusie mowa – w internecie można obejrzeć film ilustrujący proces produkcji najnowszych modeli Rolls-Royce’a. W przypominającej sterylne laboratorium hali uwijają się panowie w bawełnianych rękawiczkach. Dopieszczają tapicerkę, montują drewniane i chromowane elementy, a na końcu organoleptycznie oceniają jakość łączeń i fakturę materiałów. Oglądamy nie tyle powstawanie samochodu, co dzieła sztuki inżynierskiej.
Przypuszczam, że w berlińskiej fabryce MBL-a proces ten może przebiegać bardzo podobnie, jeśli nie identycznie. Dobitnie świadczy o tym sam produkt, którego jakości wykonania i osiągów wręcz nie wypada komentować. Tak jak w przypadku brytyjskiej limuzyny, są one nieodłączną częścią firmowego pakietu.
MBL-a z Rolls-Royce’em łączy jeszcze jedno – ich superluksusowe wzornictwo wcale nie musi się wszystkim podobać. Są klienci, którzy wyżej cenią sobie wysmakowany minimalizm i dyskretną elegancję niż ociekającą złotem i chromami ostentację. I doskonale ich rozumiem, ponieważ sam do nich należę.

Soulution 325

052 057 HIFI 07 2018 001

Bieg szwajcarskiej rzeki Aare na odcinku pomiędzy jeziorem Bielersee a miastem Brugg ma kształt do złudzenia przypominający wykres pasma przenoszenia dobrego sprzętu hi-fi. To coś w rodzaju linii łamanej, ale wychylającej się tylko w niewielkim zakresie względem umownej prostej. Nad rzeką Aare leży miasteczko Dulliken. Tam z kolei mieści się siedziba firmy Spemot, w której produkowane są urządzenia elektroniczne sygnowane marką Soulution. Czyż kształt biegu Aare może więc być przypadkowy?

Firmy Soulution przedstawiać raczej nie trzeba. Jej nowej serii zapewne też, a przynajmniej nie czytelnikom „Hi-Fi i Muzyki”. Po teście stereofonicznej końcówki mocy 311 („HFiM” 6/2018) przyszła pora na przedwzmacniacz 325.

Vincent SV-237MK

040 045 HIFI 07 2018 001
Niemiecką markę Vincent Audio stworzył w 1995 roku Uwe Bartel, współwłaściciel Sintron Vertriebs z Iffezheim, firmy dystrybuującej i produkującej sprzęt hi-fi. Recepta na sukces była prosta: bardzo dobry dźwięk w przystępnej cenie.

Aby osiągnąć ten cel, nadzorowany przez Bartela dział badawczo-rozwojowy zajął się konstruowaniem urządzeń, natomiast ich wykonanie zlecano w Chinach. Dziś to codzienność, jednak blisko trzy dekady temu niewiele europejskich firm decydowało się na taki krok.

Kondo Overture PM-2i

058 065 Hifi 06 2018 001
Kondo to butikowa japońska manufaktura, specjalizująca się w wytwarzaniu wzmacniaczy, komponentów do ich budowy oraz okablowania. W niewielkim katalogu dominują końcówki mocy, ale znajdziemy tu również przedwzmacniacze liniowe i phono oraz kilka innych urządzeń.

W ciągu swojej historii firma przeszła od zupełnej niszowości i rozpoznawalności ograniczonej do Kraju Kwitnącej Wiśni, przez owocną współpracę z jej światowym promotorem – Peterem Qvortrupem, aż po burzliwe rozstanie i rozpoczęcie zupełnie nowego etapu działalności. Mimo że w wyniku sporu utraciła prawo do używania swej pierwotnej nazwy – Audio Note – wszędzie poza Japonią, to odzyskała niezależność. Aktualnie na rynkach międzynarodowych funkcjonuje pod marką Kondo, pochodzącą od nazwiska Hiroyasu Kondo – jej założyciela i głównego konstruktora. W 2006 roku pan Kondo zmarł, przekazując kierownictwo firmy i misję kontynuowania myśli twórczej swemu uczniowi i następcy, Masakiemu Ashizawie.

Audionet Watt

030 035 Hifi 06 2018 001
Zawsze uważałem, że ciężkim i solidnym obudowom Audioneta nic nie zaszkodzi – nawet upadek z pierwszego piętra. Ponieważ kilka razy wyraziłem to przypuszczenie na głos, a mieszkałem właśnie na pierwszym piętrze, nie wiedzieć czemu, nie dostawałem do testów urządzeń tej marki. Aż do dziś.

Wprawdzie po przeprowadzce do parterowego budynku nie mogę już brutalnie sprawdzić odporności berlińskich urządzeń na uszkodzenia, ale uznanie dla solidności ich wykonania pozostało. Wystarczy zresztą rzut oka na bohatera dzisiejszego testu – topowy wzmacniacz zintegrowany Watt. O takich przedmiotach Amerykanie mawiają: „made to last”, co oznacza: zbudowane, by trwać.

Electrocompaniet ECI 6DX

024 029 Hifi 06 2018 001
W konkursie na urządzenie wyglądające najbardziej retro Electrocompaniet miałby zapewne duże szanse na wygraną. Charakterystyczna szybka z pleksiglasu, okraszona złotymi przyciskami, przywodzi na myśl dawne odbiorniki radiowe, a nazwa firmy, dumnie wyeksponowana na przedniej ściance, przenosi nas do „prądotwórczej” epoki Tesli i Edisona. A przecież to tylko pozory…

W rzeczywistości Electrocompaniet nie zasypia gruszek w popiele i nadąża za najnowszymi tendencjami. Firma, kojarzona przez dekady z wysokiej jakości wzmacniaczami, od kilku lat śmiało sobie poczyna w dziedzinie cyfrowego i bezprzewodowego przetwarzania sygnału. Obok legendarnych już końcówek mocy, takich jak Nemo, w katalogu zdążyły się rozgościć przetworniki c/a, odtwarzacze multimedialne i streamery. Pojawiła się też zupełnie nowa seria produktów o wspólnej nazwie EC Living, która wyglądem i funkcjonalnością tkwi już mocno w XXI wieku. Ma też wiele wspólnego z bohaterem naszego testu.