HFM

artykulylista3

 

W królestwie umierającego słońca

76 80 HIFI 03 2018 001
Spotkałem kiedyś w warszawskim klubie australijskiego jazzmana. Dość szybko przeszliśmy do wątków muzycznych z jego kraju. Był rok 1998, a duet Dead Can Dance właśnie się rozpadł, ku ogromnemu smutkowi fanów. Mówię mu więc, że szkoda, bo wszyscy liczyliśmy na jeszcze kilka płyt… A on się głupio pyta: „Decadence? Nigdy nie słyszałem o tej punkowej grupie”.

Wzdrygnąłem się i wycyzelowałem: „D E A D… C A N… D A N C E…”. Mój angielski był bardzo staranny, a klub nie należał do głośnych. A ten znowu zapytał: „Decadence?!” Poczułem zażenowanie, choć także pewną ulgę, że nie pomylił australijskiego duetu z kalifornijskim Dead Kennedys. Nie, nie robił sobie żartów. Naprawdę nie miał pojęcia, o czym mówię.

Leonard Bernstein W poszukiwaniu arcydzieła

70 75 HIFI 03 2018 001Spośród amerykańskich muzyków XX wieku największy międzynarodowy sukces osiągnęli George Gershwin i Leonard Bernstein. Obaj mieli korzenie żydowskie. Obaj komponowali muzykę łączącą klasykę z jazzem i popem. Obaj byli świetnymi pianistami, ale Bernstein dodatkowo działał jako dyrygent, pedagog, popularyzator i organizator życia muzycznego, publicysta i wydawca, aktywista społeczny. Po prostu człowiek-instytucja.

Bernstein miał tyle zajęć, pomysłów i planów w różnych stadiach realizacji, że wreszcie stwierdził: „Mam dość Leonarda Bernsteina”.


*fot. © Thomas R. Seiler

Prawdziwie męskie granie

8487022018 001Nie mamy nic do naszego „Męskiego grania”, ale kiedy się głęboko zastanowić  nad znaczeniem tego określenia i poszukać w historii muzyki czegoś „klasycznie męskiego”, to jako pierwsza nasunie się jedna nazwa: Dire Straits.

Od pokera do muzyki

8083022018 001Na listach przebojów królują ostatnio hip-hop i rap, a przedstawiciele tych stylów chętnie zapraszają do współpracy artystów reprezentujących inne gatunki muzyczne. Raperzy nie zawsze są wybitnymi wokalistami, więc mając u boku kogoś z dobrym głosem mogą osiągnąć lepszy efekt.

Dominacja rapu nie oznacza, że przedstawiciele innych stylów nie trafiają na szczyty list przebojów. Weźmy choćby Bruno Marsa. Nie tylko lansuje piosenki oparte na rytmach soulowych i R&B – ale też robi to na własną rękę, bez pomocy sławnych gości. I choć na jego najnowszej, trzeciej już studyjnej płycie „24K Magic” znaleźli się znani sidemani, to nie śpiewają, a koncentrują się na grze na instrumentach (przykładem wybitny pianista Greg Phillinganes, współpracownik m.in. Erica Claptona, Davida Gilmoura czy Toto). Jedynie w finałowej balladzie „Too Good to Say Goodbye” słychać Babyface’a, a i to tylko w chórkach.

fot. WARNER MUSIC

Michał Spisak – ambasador przyjemności

096 101 Hifi 12 2017 001 "Podejrzewam, że dla Spisaka komponowanie nie było problemem filozoficznym, intelektualnym; nie było to poszukiwanie i odkrywanie nowych światów. Muzyka stanowiła w jego życiu tak naturalną potrzebę jak chleb i woda."

Jerzy Krenz

ABBA, synu!

090 095 Hifi 12 2017 001
Znany konferansjer, performer i poeta Paweł „Konjo” Konnak w wywiadzie, którego mi kiedyś udzielił, z nostalgią wspominał koniec lat 70. XX wieku i ówczesne sny o kolorowym zachodnim świecie. Rozmarzonym tonem opowiadał, jak to przyjeżdżający do Trójmiasta Szwedzi czarowali wygłodniałych Polaków „samochodami marki Volvo i muzyką Abby”. I choć od tamtej pory minęło czterdzieści lat, nasz kraj nie jest już szary, a skandynawska motoryzacja wypełniła ulice, Abba wciąż porywa.